Nowoczesne spojrzenie na folklor w Muzeum Śląskim
- Samanta Stochla
- 3 dni temu
- 7 minut(y) czytania
Od koronek do plastiku
Wystawa oficjalnie przedłużona do 12.04!
Koroneczki, wstążki, papierowe kwiaty… Wernisaż wystawy Etnoalternatywa – nowe spojrzenie na modę ludową w Muzeum Śląskim pokazał, że tradycja może być barwna, współczesna i inspirująca. To spotkanie przeszłości z nowoczesnością, które zachwyca wzrok, pobudza wyobraźnię i inspiruje do działania oraz tworzenia.
Uwielbiam koroneczki, wstążeczki, biżuterię i papierowe kwiaty. Stroje ludowe, mieniące się różnymi kolorami i wzorami, zawsze przyciągały mój wzrok. W odróżnieniu od większości osób miałam okazję wejść do sali, w której znajdowała się ekspozycja wystawy Etnoalternatywa – nowe spojrzenie na modę ludową około pół godziny przed oficjalnym otwarciem. Mogłam spokojnie obejrzeć wszystkie cuda zgromadzone w przestrzeni wystaw czasowych na poziomie –4 Muzeum Śląskiego. Miałam chwilę, by nasycić oko i duszę. Ale od początku…
Wernisaż wystawy odbył się 10 maja 2025 roku, a ekspozycja trwa do 26 stycznia 2026 roku. Już od wejścia czułam, że to wydarzenie będzie inne niż wszystkie. W dolnym holu gromadzili się uczestnicy – podekscytowani, barwni, uśmiechnięci. Część z nich przyszła w stylizacjach inspirowanych śląskim folklorem. Zdarza się, że ludzie zakładają stroje nawiązujące do tematu wydarzenia, ale tym razem miałam wrażenie, że publiczność nie tylko przygotowała się na wernisaż, ale wręcz nim żyła. W powietrzu unosiła się energia kolorów: tiule, wstążki, koronki, wianki, elementy retro – wszystko to tworzyło niezwykłą mozaikę. To najlepszy dowód, że współczesna moda czerpie całymi garściami z tradycji.
Wśród zaproszonych gości znaleźli się m.in.: Halina Bieda – senator RP; Joanna Bojczuk – członek zarządu województwa śląskiego; Dorota Ząbkowska z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego; Agata Mucha – koordynator regionalny Narodowego Instytutu Dziedzictwa; oraz Łukasz Borkowski – przewodniczący Rady Miasta Katowice.
Dyrektor Muzeum Śląskiego, Ilona Mohl, serdecznie powitała wszystkich miłośników stroju śląskiego, członków rady muzealnej, przedstawicieli zaprzyjaźnionych instytucji kultury, środowiska akademickiego, władz wojewódzkich, miejskich i powiatowych, muzealników, a także rodziny i przyjaciół twórców wystawy.
Kolekcja Muzeum Śląskiego i idea wystawy
Według słów Iwony Mohl kolekcja Muzeum Śląskiego w Katowicach obejmuje kilka tysięcy elementów śląskich strojów ludowych, występujących w wielu odmianach i pełnych symbolicznych znaczeń. Zbiory te były gromadzone od momentu restytucji instytucji w latach 80. XX wieku dzięki badaniom i pracom terenowym prowadzonym przez pracowników Działu Etnografii.
– Ta wystawa nie jest typowym pokazem muzealnym. Strój ludowy to nie tylko tkanina, krój czy zdobienia, ale także tradycja jego noszenia – podkreśliła Ilona Mohl. – Jest w nim coś więcej niż ślad pamięci po naszych babciach i prababciach. Ten strój wciąż żyje i pozostaje niewyczerpanym źródłem inspiracji dla artystów, twórców i projektantów mody.
Kuratorkami wystawy są Krystyna Pieronkiewicz-Pieczko oraz Małgorzata Paul, a do współpracy zaproszono projektantkę Beatę Bojdę. Kuratorki mają nadzieję, że bogactwo i oryginalność śląskiego stroju ludowego – faktura tkanin, ciekawy krój, fason, zmyślność w budowaniu sylwetki oraz dekoracyjność – zainspirują współczesnych odbiorców do twórczych reinterpretacji.
– Chciałyśmy, aby ten strój na nowo ożył, żeby nie był tylko eksponatem muzealnym, jakimś artefaktem schowanym w szafach, ale dotarł do młodych ludzi – powiedziała Małgorzata Paul. – Pomyślałyśmy, że kontakt z modą i projektantem odświeży strój, choć trochę obawiałyśmy się, jak wystawa zostanie przyjęta przez tradycjonalistów.
Prace nad wystawą i Beata Bojda
Wystawa była przygotowywana przez ponad dwa lata, a drzwi muzealnych magazynów pozostawały szeroko otwarte dla Beaty Bojdy, zaproszonej do współpracy projektantki ze Skoczowa. Autorka jest znana ze swoich barwnych, kwiecistych i energetycznych projektów mody, nawiązujących do sztuki ludowej i dziedzictwa regionu.
– Wystawa nie jest kopią stroju śląskiego, nie jest też stylizacją ani nowym wydaniem stroju ludowego – opowiadała artystka na wernisażu. – To nowoczesna kolekcja, wykorzystująca elementy, które mnie zachwyciły w magazynach muzealnych. Czasem jest to konstrukcja rękawa, czasem sposób modelowania sylwetki, a czasem po prostu faktury i kwiaty, których w stroju śląskim jest bardzo dużo. Kwiecistość to moje drugie imię.
Twórcom wystawy szczególnie zależało na pokazaniu młodym odbiorcom, że elementy stroju śląskiego można wykorzystywać na różne, często bardzo współczesne sposoby. Można je łączyć eklektycznie – np. gorset z dżinsami, jaklę z wąską spódnicą – ale też tworzyć własne kreacje, korzystając z tego, co jest dostępne: obrusów, koronek, chust, fragmentów ubrań. Można przerabiać, pruć, dekonstruować i bawić się formą, zachowując przy tym ducha tradycji. Ten prosty przekaz podkreśla jedno: moda jest po to, by się nią bawić i czerpać pełnymi garściami zarówno z doświadczenia, jak i z efektów twórczej działalności.
Prace nad wystawą obejmowały wiele etapów. Najpierw wybrano oryginalne elementy śląskiego stroju ludowego i zaczęto szukać w nich inspiracji do nowych projektów. Na ich podstawie powstawały współczesne kreacje, które następnie szyto i dopracowywano w najdrobniejszych detalach. Kolejnym krokiem była trzydniowa sesja fotograficzna z udziałem modeli i modelek oraz całego zespołu odpowiedzialnego za stylizacje i scenografię. Równolegle wykonywano fotografie oryginalnych elementów stroju ludowego, które stały się ważną częścią narracji wystawy. Powstawała również publikacja towarzysząca ekspozycji, a całość prac zwieńczyły przygotowanie i aranżacja samej wystawy.
Obok elementów strojów ludowych z różnych części Górnego Śląska i fotografii archiwalnych na wystawie można było zobaczyć stroje wykonane według projektów Beaty Bojdy, łączące tradycję z nowoczesnością, a także fotografie z sesji wykonanej na terenie Muzeum Śląskiego.
Barwy, emocje i wspomnienia…
Wernisaż był okazją do rozmów z uczestnikami, którzy dzielili się wspomnieniami, emocjami i refleksjami związanymi ze śląskim strojem ludowym.
Ewa Trzcionka przyjechała ubrana w strój ze Śląska Cieszyńskiego, który od końca XIX wieku pozostawał w jej rodzinie po praprababci. – Dziś założyłam suknię, fartuch, prawdziwą regionalną biżuterię, czyli hoczki i łańcuszek. Mam też pierścionek rodowy z filigranu. Do tego dobrałam współczesną bluzkę i kwiatek – opowiadała.
Marzena Pawłoska przyjechała z Tych. Przyciągnął ją temat wystawy. – Pamiętam, jak moja prababcia chodziła wyłącznie w tym stroju i robiła tak aż do końca życia. Pamiętam też, że na ulicach spotykałam osoby tak ubrane. Parę lat temu kupiłam sobie bluzkę z naszytymi kwiatami w stylu ludowym. Bardzo ją lubię i zawsze robi furorę, gdziekolwiek w niej się pojawię – mówiła.
Natomiast Aleksandra Gałązka zachwyciła się wielobarwnością strojów. – Nawet nie miałam świadomości, że moda śląska jest tak bogata. Chciałam zobaczyć, jak można połączyć współczesność z tradycją. Chętnie wykorzystałabym elementy tych strojów w swoich ubraniach – przyznała.
Rafał Burski z Bielska-Białej, gdzie prowadzi sklep z antykami, był szczególnie zachwycony biżuterią. Natomiast Zbigniew Piasecki z Będzina przyjechał z żoną. Dwa lata wcześniej odwiedzili Koszęcin, siedzibę zespołu „Śląsk”. – Dla mnie te ludowe stroje to prawdziwa fantazja. Szczególnie zwróciłem uwagę na kolory spódnic i sukien. Szkoda, że w męskim stroju nie ma takich połączeń. Chętnie zobaczyłbym żonę w takim ubraniu – dodał.
Izabela Kopiec interesuje się kulturą Śląska i stara się ją propagować, grając w rodzinnym zespole Maszkiety, który tworzy piosenki po śląsku. Na wernisaż przyszła ubrana w strój ludowy, który dostała od koleżanki z Zabrza, ale bez zapaski, którą zostawiła w domu. Postanowiła dostosować się do tematu wystawy i zaczerpnąć ze stroju śląskiego, zamiast go prezentować.
Halina Bieda – senator RP – nazywa siebie przede wszystkim miłośniczką kultury. W swojej szafie ma zarówno stroje inspirowane sztuką ludową, jak i strój śląski. Wystawa była dla niej bardzo inspirująca, wiele rzeczy chciałaby kupić od razu. Jej uwagę zwróciła szczególnie czerwona spódnica zrobiona z parpurek na krynolinie, zestawiona z czarną jaklą. – Nie wiem, czy na co dzień chodziłabym w tych strojach, bo w nich trudno się poruszać, trzeba kroczyć, a ja chodzę bardzo szybko. Czasem trzeba podnieść spódnicę, ponieważ jest halka, spódnica i tzw. kiełbaśnica, w której zwykle nie chodzę. To właśnie ten wałek powoduje, że jakla tak ładnie się układa – wspominała z rozbawieniem pani senator, przywołując moment, gdy w stroju śląskim jechała na rowerze.
Ewa Krupa-Herbska porównywała pokaz do ekspozycji Dolce&Gabbana w Grand Palais w Paryżu, na której była tydzień wcześniej. – Przyjechałam sprawdzić „etnograficzne, alternatywne klimaty”. Jesteśmy w nurcie europejskim – porównywała obie wystawy – Tam zafascynowało mnie połączenie haute couture z modą i wzornictwem Sycylii, a tu chciałam sprawdzić, jak śląskość wpisuje się w tę modę.
Co ciekawe, na wystawie oprócz zaproszonych gości pojawili się także pracownicy Muzeum Śląskiego w czasie wolnym od pracy oraz wolontariusze.
– Wystawa jest przepiękna i po prostu trzeba ją zobaczyć – mówiła Katarzyna Pawlik-Becher, pokazując kwiat z bibuły wykonany przez koleżanki z działu oświatowego specjalnie na tę wystawę. Według Alicji Guban, która lubi łączyć różne style w ubiorze, inspiracje można znaleźć wszędzie, aby ubierać się inaczej niż większość ludzi. Specjalnie została po pracy, aby zobaczyć wystawę; we włosach miała kwiat, a na sobie bluzeczkę robioną na szydełku. Ewa Walkowiak również z niecierpliwością oczekiwała wydarzenia i bardzo cieszyła się, że publiczność dopisała. – Wystawę przygotowywano dwa lata, warto było – podkreślała.
Jedna z wolontariuszek Muzeum Śląskiego była zachwycona pierwszą częścią wystawy, doceniając aranżację. – Elementy wystawy są reprezentacyjne, bardzo dobrze ustawione i oświetlone. Można im się dokładnie przyjrzeć, wręcz kusi, by ich dotknąć – mówiła. Jednak druga część wystawy, z projektami Beaty Bojdy, rozczarowała ją. Śledząc prace projektantki w mediach społecznościowych i znając jej kunszt, spodziewała się czegoś więcej. – Materiały są syntetyczne, a elementy strojów plastikowe – zauważa. – Prace wyglądają lepiej na zdjęciach niż w rzeczywistości. Nie odczułam też takiej transcendencji tych dwóch światów. To tylko próba upiększenia już pięknych strojów. Sztuczne zamienniki – czy to nie jest znak naszych czasów? – podsumowuje.
Między tradycją a nowoczesnością
Wystawa Etnoalternatywa – nowe spojrzenie na modę ludową w Muzeum Śląskim to niezwykłe spotkanie tradycji z nowoczesnością. Widziałam ją kilka razy i za każdym razem odkrywałam ją inaczej, pełniej. Eksperymenty modowe, które zaproponowała Beata Bojda, zachęcają do flirtu z tradycją i twórczych eksperymentów z modą. Wernisaż przyciągnął zarówno miłośników folkloru, artystów, projektantów, jak i młodszych odbiorców, którzy mogli przekonać się, że tradycja wciąż żyje i inspiruje. Choć nie wszystkie nowoczesne adaptacje wzbudziły entuzjazm, całość wystawy dowodzi, że śląska moda ludowa pozostaje niewyczerpanym źródłem inspiracji i piękna. Wiele z tych rzeczy chciałabym mieć w swojej szafie. Pożałowałam też, że tak niewiele mam wspólnego ze śląską tradycją, ale może to się jeszcze zmieni.
Skrócony słowniczek śląskich elementów ubioru wymienionych w tekście:
gorset – dopasowana część stroju zakładana na tułów, modelująca sylwetkę.
hoczki – tradycyjna biżuteria, np. kolczyki lub brosze.
jakla – krótki żakiet lub bluza noszona na gorset, lub bluzkę.
kiełbaśnica – wałek lub poduszka w spódnicy, nadający jej charakterystyczny kształt.
krynoliny – usztywniana halka pod spódnicą, nadająca objętość.
parpura (parpury) – chusta, często kolorowa i haftowana, noszona jako ozdoba spódnicy lub ramion.
spódnica – podstawowy element dolnej części stroju, zwykle szeroka i kolorowa.
spódnica dolna – czasem nałożona pod spódnicę wierzchnią dla objętości.
tiul – lekkie, przezroczyste tkaniny używane w dekoracjach stroju lub spódnicach.
wianki – ozdobne opaski na głowę z kwiatów, wstążek lub ziół.
zapaska – fartuch noszony na spódnicy, często haftowany lub koronkowy, wiązany z przodu lub z boku.
Fot. Aleksander Bartecki














